Soczewica i popiół, czyli o duchowości krawędziowej

Normalniejemy, gdy spojrzymy w oczy swym największym strachom. Idziemy przez życie rozpędem dumy i zapału, aż w końcu dociera do nas, że gdy “Titanic tonął, to też orkiestra grała”. Schowani w zakątku życia ściskamy palce aż bieleją w dłoniach kości i drżymy na myśl o tym, że to, co przed nami, przerasta nas poza wszelką skalę. Wszystko zdaje się mówić: – Ha! nigdy sobie nie poradzisz… Kto czegoś takiego nie przeżył, nie wie nic o duchowości krawędziowej.

56931795_131539504cModlitwa “Boże, nie rozumiem” potrafi nie schodzić z ust, gdy wszystko wokół rozpada się, jak świat w kadrze filmu “2012″. Gdy najpewniejsze filary pękają i zostaje po nich pył. Gdy z dnia na dzień jest trudniej, a żadna ciemność nie była dotąd tak ciemna. Gdy człowiek idzie spać, bojąc się obudzić. Gdy liczy sekundy i minuty dziwiąc się, że jest ich tak mało. Kto czegoś takiego nie przeżył, nie wie nic o duchowości krawędziowej.

Żyję wystarczająco długo żeby wiedzieć, że w kopciuszkowej misce było tak samo dużo soczewicy jak popiołu. Kiedy pochylam się nad swoją misą, w oczach mam tylko sam popiół, ale serce rozpaczliwie szuka czegoś więcej. Serce potrzebuje tajemnego ognia, otuchy i nadziei. Aby przetrwać. Aby iść dalej. Aby przebrać popiół i zanurzyć dłonie w ziarnach soczewicy. Kto czegoś takiego nie przeżył, nie wie nic o duchowości krawędziowej.

Przełom nadchodzi pod koniec dnia, kiedy utrudzeni ledwo trzymamy się na nogach. Kopciuszek, przemieniona i piękna, pobiegła na bal, by odkryć nowe horyzonty życia. Tak samo my, otrzymujemy zaproszenie, karocę i zaprzęg śnieżnobiałych rumaków by niespodziewanie przekroczyć przepaść, nad którą jeszcze chwilę temu spychały nas okowy tzw. losu. Duchowość krawędziowa to prawda o największych zmaganiach człowieka, kiedy to nie kamienie lecą w jego kierunku, a wydarzenia, odbierające ufność i wiarę w siebie. Od nich umieramy dłużej i boleśnie samotnie.

Takie myśli towarzyszą mi dzisiaj, kiedy patrzę wstecz na swoje życie i doświadczenia (często zbliżające się do krawędzi). O wszystkich będę pamiętał z całych sił, bo to one kształtowały i kształtują moją duchowość. Duchowość, w której chcę dumać nie nad sztucznymi ogniami i dymem, a prawdziwym Ogniem i tym, co egzystencjalnie i eschatologicznie najważniejsze!

I żeby nie zakończyć tkaniny nitką smutną dodam, że w historii o Kopciuszku jest o wiele mniej baśni, niż przypuszczasz.

One Comment

“Soczewica i popiół…”

dziękuję

PS. W zamierzeniu miał tu być komentarz, ale każde moje zdanie było nieporadne, mówienie o tym co czuję okazało się zbyt trudne. Słowa były jakby: obok, trochę sztuczne.
Z głębi serca – pozdrawiam.
Ewa Kruczalak

Leave a Comment